
Urodziłaś się dnia (tu jeśli masz tylko ochotę możesz wpisać datę swoich urodzin!). Od tego dnia liczy się oficjalnie, urzędowo Twoje życie. Biolodzy i lekarze twierdzą, że Twoje życie zaczęło się naprawdę kilka miesięcy wcześniej. Dziewięć, a może osiem, siedem miesięcy wcześniej. I mają rację.Jak to się stało? Dwoje ludzi — Twoja Mama i Twój Ojciec postanowili, że będziesz. Oni dali Ci życie.Ten moment nazywa się poczęciem. Od tego momentu zaczęłaś żyć w organizmie Twojej Matki. Po kilku tygodniach Twoi Rodzice byli już pewni, że rzeczywiście do ich domu przybędzie dziecko.W zbiorze rodzinnych fotografii nie ma jeszcze Twoich zdjęć.I tylko Mama mogłaby Ci dokładnie opowiedzieć, co czuła, co myślała w tym okresie.Każdy z nas zaczynał swoje życie jako maleńka komóreczka, nie większa od najmniejszego znaku drukarskiego w tej książce i każdy, kto się nad tym zastanawia, jest oczarowany tym największym z cudów przyrody.Okresem rozwoju — od komórki do noworodka, zajmuje się wspaniała, bardzo trudna i ciekawa gałąź nauki, zwana embriologię. W tym rozdziale nie jesteśmy w stanie, nawet najogólniej, opowiedzieć Ci, co się dzieje z komórką. Trochę na ten temat powiemy w rozdziale piątym, ale też Ci to na pewno nie wystarczy i dopiero ucząc się kolejno w szkole biologii, zoologii, anatomii, poznając prawa rządzące rozwojem — sięgniesz do książek, które wprowadzą Cię w ten świat najwspanialszej i największej tajemnicy.Ale do rzeczy. W kolekcji Twoich zdjęć, jako się rzekło i co jest oczywiste, nie ma zdjęć sprzed pamiętnego, najważniejszego dnia w Twoim życiu — sprzed dnia urodzin. Do tej pory zrobiono tylko raz zdjęcia rozwijającego się zarodka. Wykonał je fotograf szwedzki Lennart Nillson za pomocą specjalnej kamery. Uznano je za „zdjęcia stulecia". (Te zdjęcia reprodukował w 1965 r. tygodnik „Dookoła Świata").Cóż, Twojego zdjęcia nie ma. W rozdziale piątym znajdziesz kilka rysunków obrazujących rozwój embriona. Obejrzyj je sobie.Jesteś w tym okresie organicznie związana z Mamą. Chodzi z Tobą (zresztą bardzo dużo, zgodnie z zaleceniem lekarza), śpi, pracuje. Musi uważać na siebie. Jest jej coraz ciężej.Po 4—5 miesiącach wszyscy już wiedzą, że Twoja Mama jest w ciąży. To już widać. Wszyscy kulturalni ludzie otaczają w tym okresie każdą kobietę specjalnie troskliwą opieką. Takiej kobiecie przysługuje szereg przywilejów m. in.: kupowanie poza kolejnością, wsiadanie przednim pomostem do tramwaju. Kobieta w ciąży zawsze otrzyma siedzące miejsce wśród kulturalnych ludzi, bo — trudno jej stać — nosi dodatkowy i to niemały ciężar, bo — wszelkie urazy, uderzenia, potrącenia, mogą spowodować uszkodzenie płodu.Kobieta ciężarna musi się specjalnie odżywiać, musi przecież nakarmić siebie i gwałtownie rosnącego potomka. A potomek jest wybredny — musi mieć i białko, i sole mineralne, i wita, miny, i wcale nie liczy się z możliwościami matki. Bierze — to co potrzebuje. Potrzebne mu jest żelazo do budowy własnej krwi — to pobiera od matki tyle, ile mu potrzeba nie bacząc na to, czy dla niej coś zostanie...Ten okres to gwałtowny rozwój — i nie tylko „na wagę". W tym czasie powstają zalążki, a potem z tych zalążków wytwarzają się wszystkie narządy ciała ludzkiego. W tym czasie szczególnie łatwo jest uszkodzić ustrój. Jakieś niekorzystne warunki zewnętrzne mogą spowodować powstanie wady w budowie narządu lub zgoła w ogóle jego niewytworzenie. To straszne kalectwo, takie wady wrodzone. Wyobraźcie sobie — rodzi się dziecko i od razu jest ciężko chore. Dlatego lekarze — ale nie tylko lekarze, również i inni naukowcy szukali przyczyn powstania tych wad. Badania naukowe pozwoliły wyjaśnić niektóre z nich.Wiemy więc, że matka w okresie ciąży powinna się racjonalnie odżywiać. Dalej wiemy, że matka w tym czasie nie może stykać się z energią promienistą. Już nie chodzi tu o działanie bomby atomowej, ale nawet praca przy aparacie rentgenowskim może bardzo zaszkodzić płodowi. Dalej stwierdzono, że kobieta, jeżeli w czasie ciąży zażywa niektóre lekarstwa — może bardzo łatwo uszkodzić dziecko. Znana jest powszechnie straszliwa tragedia związana z lekiem zwanym thalidomid. Wprawdzie w Polsce go szczęśliwie nie było — ale na Zachodzie wiele kobiet po jego zażywaniu rodziło kalekie dzieci. Wreszcie wiadomo, że kobieta w okresie ciąży nie powinna się denerwować, powinna być w dobrym humorze, mieć wiele radosnych przeżyć, wiele spokoju — a wszystko z myślą o tym dziecku, które się dopiero urodzi. Które powinno być prawidłowo rozwinięte, jak najzdrowsze i w ogóle naj, naj... . I właśnie już lada dzień się urodzi.Wreszcie przychodzi ten ważny moment — bolesny dla kobiety, trudny dla dziecka. Poród. Jeśli nastąpił po dziewięciu miesiącach od poczęcia — noworodek jest zazwyczaj zdolny do życia poza organizmem matki. Zrywa bezpośrednią łączność z matką.I właśnie ten dzień, w którym to się stało, zapisano w aktach jako dzień Twoich urodzin. Od tego momentu nosisz zaszczytne miano — Obywatelki.Na pewno znajdziesz jakieś swoje zdjęcie z tego okresu. Przyjrzyj się sobie uważnie. Tak wyglądałaś jako noworodek! Głowa ogromna w porównaniu z resztą ciała. Całość jakaś nieforemna. Nogi podkurczone, ręce też jakoś dziwnie ułożone, krótkie.Śpisz prawie 4/s doby. Krótkie przebudzenie — to też jakby półsen. Śpisz jeszcze ciągle w położeniu embrionalnym, tzn. niemal tak jak ułożony jest płód w łonie matki. Krzyczysz — a nie płaczesz! (Prawdziwymi łzami zapłakałaś dopiero w czwartym czy piątym tygodniu życia!). Ssiesz — kiedy odczuwasz głód. Szukasz pokarmu, a więc przede wszystkim Mamy. Każda zdrowa Matka stara się karmić swoje maleństwo piersią. Mleko matki to najbardziej odżywczy, najzdrowszy pokarm dla dziecka. W okresie niemowlęctwa dzieci są szczególnie wrażliwe na wszelkie infekcje. Organizm jest bardzo słaby — nie mógłby zwalczyć bakterii, które zwalcza dorosły. Dzieci karmione piersią mniej chorują. Przy karmieniu piersią dziecko przytula się do matki. Czuje jej bliskość. Nawiązują się pierwsze, ważne na całe życie więzy uczuciowe. Mądrzy lekarze i psycholodzy przypomniają matkom, które nie mogą karmić piersią, żeby nawet karmiąc z butelki — przytulały do siebie dziecko. Żeby dziecko mogło usypiać w matczynych ramionach. I to są właśnie pierwsze formy wychowania dziecka. Bardzo, bardzo ważne! Pozwól, że odbiegniemy nieco od tematu, ale właśnie Tobie chcemy o pewnych sprawach powiedzieć. Chcemy, żebyś mogła nazywać się naprawdę współczesną dziewczyną, a w najbliższej przyszłości — współczesną kobietą.Musisz wiedzieć, że wychowanie dziecka zaczyna się w momencie jego urodzenia.Są bardzo ciekawe badania naukowe na ten temat. Amerykańscy uczeni już od dłuższego czasu ogłaszają zaskakujące wyniki swoich badań, świadczące o tym, że zdecydowana większość „dorosłych" kłopotów wielu ludzi wywodzi się z najwcześniejszego, niemowlęcego okresu ich życia.Wszystkie te badania wykazują, że dziecku najpotrzebniejsze jest poczucie, że jest kochane, potrzebne, że do kogoś należy. Takie poczucie umożliwia prawidłowy rozwój dziecka.Dziecko pozbawione rodzinnego domu, nawet otoczone troskliwą opieką pielęgniarek, wykazuje, już w tym najwcześniejszym okresie swojego życia, znaczne opóźnienie w rozwoju (w stosunku do przeciętnego dziecka wychowanego w domu rodzinnym). Kogo ma kochać maleństwo wychowane w zakładzie? Codziennie inna twarz, codziennie kto inny karmi i musi się przy tym spieszyć, bo inne dzieci domagają się jedzenia.Bezbronne i samotne rozwija się powoli. Z trudem przywiązuje się do ludzi. Ale o tych trudnych, bardzo skomplikowanych sprawach pomówimy jeszcze w rozdziale czwartym. Teraz wróćmy do przeglądania zdjęć z Twego rodzinnego albumu.Zostawiliśmy cię w drugim miesiącu życia. Właśnie chwytasz mocno palec Mamy i zaczynasz ciekawie podnosić głowę.A potem trzeci miesiąc życia — wyciągasz rączki na widok bliskich, protestujesz głośno, uśmiechasz się, trzymasz coś.Między 3 a 6 miesiącem życia — poznajesz Mamę. Gaworzysz: „głu, tłuuu, mu". Potrafisz się już świetnie bawić swoimi dwudziestoma palcami, i kołderką, i grzechotką. Najbardziej lubisz zabawy na brzuchu. Unosisz się wtedy na rączkach i rozglądasz się ciekawie. Pokazał się pierwszy ząb.No i następne 6 miesięcy — po nich przestaniesz być oficjalnie niemowlakiem. Już zaczynasz rozumieć, co się do Ciebie mówi. Zanudzają Cię teraz wszyscy: — „a gdzie oczko?" „gdzie nosek?" „gdzie rączka?" To już nawet zaczyna być łatwe. Pokazujesz bez kłopotu. Sama siadasz, raczkujesz i powoli, powoli podnosisz się coraz wyżej, wyżej. Stajesz i wreszcie gdzieś w 9—10 miesiącu życia — robisz pierwszy krok.O, już od tego momentu nie ma spokoju w domu. Wszystko musisz dotknąć, ruszyć, zobaczyć, chwycić, rzucić.Jeszcze nie bardzo wiesz, co przedstawiają Twoje zabawki, ale najważniejsze jest chwytanie, machanie rączkami, rzucanie przedmiotów na podłogę.Jesz łyżką! Już lada moment powiesz słowo i awansujesz poważnie. Rosną i rodzicielskie kłopoty: biegasz po mieszkaniu i na spacerze, chwili nie usiedzisz spokojnie i mówić trzeba do Ciebie wyraźnie i dużo...Weszłaś w nowy okres życia.Nie jesteś już niemowlakiem. Stoisz, chodzisz, i to coraz lepiej — nawet po schodach. W trzecim roku życia nawet świetnie biegasz. Bawisz się, poznajesz mieszkanie, naśladujesz dorosłych, starasz się być „Zosiąsamosią". Uczysz się wszystkiego zapamiętale. Może Twoi Rodzice pamiętają: kiedy nauczyłaś się zakładać buciki? kiedy zapięłaś guzik? zawiązałaś kokardkę? nawlokłaś igłę? (Wielu rodziców robi dokładne notatki, które później niejednokrotnie przydają się przy badaniach lekarskich i ewentualnym leczeniu. Są one również ogromnie ciekawym materiałem dla naukowców, wychowawców. A poza tym stanowią świetną lekturę dla bohatera notatek. Zawsze się przyjemnie czyta o sobie, prawda?) A już zupełne „szaleństwo", gdy idziesz do przedszkola. „Podglądasz" dorosłych, naśladujesz ich. Oni Ci pokazują świat, uczą jeździć tramwajem, chodzić ulicą, siedzieć przy stole, jeść widelcem.2 — O dziewczętach dla dziewcząt Czy pamiętasz swoje zabawy lalkami? „Na niby" — a wszystko jak przeniesione z prawdziwego życia. I układanie lalki do snu, i karmienie, i wysadzanie, i długie przemowy — zupełnie te same, które poprzedniego dnia czy przed godziną wygłaszała Twoja Babcia, Tatuś czy Mama.Bawisz się z kolegami i koleżankami — tak samo często chwytasz się za samochód, jak i za lalkę. Bawisz się, i w strażaków, i w „dom", i w doktora, i w sklep. I pytasz, pytasz bez końca...No, tak moglibyśmy jeszcze długo, długo opowiadać Ci o Twoim dzieciństwie. Dzieciństwo uważa się za najpiękniejszy, najbardziej twórczy (!), najciekawszy okres życia. Niektórzy twierdzą, że jest to okres beztroski, zawsze „słoneczny". Ci, którzy bliżej zajmują się dziećmi, badają ich życie, nie zawsze zgadzają się z tą opinią. Nie jesteśmy Ci tutaj w stanie przedstawić tych wielu teorii i naukowych wywodów popartych wnikliwymi badaniami. Za to zaproponujemy Ci (tak jak robiliśmy dotąd i będziemy robili jeszcze nieraz) — samodzielne przeanalizowanie tej sprawy: — Jakie było Twoje najwcześniejsze dzieciństwo? — Jak sadzisz, kto miał największy wpływ na Ciebie w tym okresie? — Co najbardziej utkwiło Ci w pamięci z tego okresu? — Jak myślisz, czy „tamte sprawy" maję jakiś wpływ na to, co teraz robisz, co myślisz, jak postępujesz? Potem masz siedem lat. Dostajesz niebieską tarczę, fartuch, tornister — pamiętasz? Nie wstydziłaś się wtedy ani tarczy, ani fartucha. Byłaś dumna z tego „awansu".Wtedy zrobiłaś sobie pierwszą fotografię do legitymacji.Ostatnio w całym naszym kraju wprowadza się wcześniejsze zapisy do pierwszej klasy. Już w marcu. Maluch rozmawia ze swoją przyszłą panią wychowawczynią, odwiedza lekarza szkolnego i dentystkę, bawi się w sali gimnastycznej i wtedy uważnie obserwuje go psycholog. Po co to wszystko? Po to, żeby pierwszoklasiście było jak najlepiej w szkole, żeby szkolny start dziecka był jak najpomyślniejszy. Na pewno zauważyłaś, że nie każde siedmioletnie dziecko jest takie samo, wie tyle samo, tak samo dobrze gra w piłkę, jeździ na rowerze, skacze, rysuje.Czy każde dziecko, które skończy siedem lat, nadaje się do szkoły? Czy każde idzie odważnie, bez strachu do swojej pierwszej klasy? A wiele dzieci, nawet o tym nie wiedząc, źle widzi, trochę gorzej słyszy.Właśnie te wcześniejsze zapisy, te badania mają to wszystko wykryć, aby wcześniej, jeszcze przed wrześniem móc dzieciom pomóc.A jak Ty przeszłaś pierwszy rok w szkole? Z czym miałaś kłopoty? Z kim siedziałaś? — Czy w Twojej klasie siedziały dziewczynki z chłopcami? — Czy bawiliście się razem? Ol — tu przypomniała nam się bardzo ważna sprawa: dziewczynki a chłopcy.Nie mówiliśmy o tym dotychczas, bo nie stanowiło to żadnego problemu. Dotąd wyglądało to tak: niemowlak doskonale bawił się sam, dwutrzylatek najchętniej z dorosłymi, a „przedszkolak" z rówieśnikami i na ogół nie sprawiało mu różnicy, czy bawi się ż chłopcami czy z dziewczynkami. Podobnie jest w pierwszych klasach szkoły podstawowej. Natomiast ośmiodwunastolatki to dwie oddzielne grupy — chłopców i dziewcząt — które niewiele już ze sobą łączy. Przeważnie się na siebie boczą. Wspólne zabawy są niemal nie do zorganizowania — chłopcy bawią się z chłopcami, dziewczęta z dziewczętami.Bo, chłopcy to bardzo dziwni ludzie. Ciągle się szturchają, biją, awanturują. Nie chcą się z dziewczynkami bawić, tylko je niegrzecznie zaczepiają. Tak na złość. Dziewczynki są jakby grzeczniejsze i nawet te najbardziej niegrzeczne nie dorównują pod tym względem chłopakom. Dziewczynki lubią chodzić w spodniach, bo i na wycieczce wygodniej, i na gimnastyce — a chłopcy za nic na świecie (chyba, że na zabawę kostiumową, nie włożą spódniczki. Żebyś wiedziała, jak.oni się boją „babskiego stroju". Jeżeli sweter jest jakiś, hm — no trochę podobny do bluzki — to za nic nie włożą.Ale niektórzy, szczególnie nauczyciele, mówią, że wolą tych „dziwnych", rozbrykanych, rozkrzyczanych chłopaków z czwartej czy piątej klasy niż dziewczynki w ich wieku. Bo chłopcy — chociaż „szatany" — ale zawsze wiadomo czego się można po nich spodziewać. Wyhasają się, wykrzyczą i... spokój, a dziewczynki łażą po kątach, plotkują, wymyślają różne rzeczy jedna na drugą, jednego dnia przyjaźnią się „na śmierć", a drugiego gniewają się „do końca życia". Płaczą nie wiadomo dlaczego, mają tajemnice, szepczą coś i chichoczą. Często właśnie wtedy dziewczynki rozmawiają o sprawach, o których i my piszemy w tej książce.Ale właśnie leży przed Tobą ostatnia fotografia.Taka jesteś. Masz lustro — obejrzyj się! Taka jesteś. Masz jakieś 13—14 lat — przynajmniej my — autorzy, taką sobie Ciebie wyobrażamy.Potrafisz być poważna i zupełna „wariatka". Tak ni z tego, ni z owego, prawda? Potrafisz myśleć krytycznie, porównywać i oceniać. Przynajmniej udaje Ci się to od czasu do czasu. W każdym razie my na tę umiejętność bardzo liczymy.Nadal będziemy mówić o Tobie. O tym co się z. Tobą dzieje, co się będzie dziać. Trochę zabawimy się we wróżkę — będziemy wyobrażać sobie Ciebie za kilka lat.Nie znajdziesz w naszej książce żadnych recept, żadnych gotowych przepisów na właściwe postępowanie — niełatwo nie w życiu.Dlatego stale namawiamy Cię do myślenia, porównywania osądzania.Już pierwszy rozdział na pewno nasunął Ci wiele pytań. Może dalej znajdziesz na nie odpowiedzi. Jeśli nie — napisz do nas.
wózki bliźniacze | forum młodzieżowe | lalki | powierzchnie biurowe | imiona żeńskie